Artykuł przeczytano: 161 razy.
Oświadczam, że od dziś nie jestem dogoterapeutką.
Zgdonie z otrzymanym z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej opisem dla zawodu dogoterapetua (kynoterapeuta) prowadzone przeze mnie zajęcia nie mieszczą się się w spektrum tego zawodu.
- nie praktykuję niekonwencjonalnych lub komplementarnych metod terapii - bazuję na współczesnej wiedzy naukowej i miedzynarodowych standardach
- nie mam względnie krótkiego okresu kształcenia - chyba że 3 fakultety, 6 lat studiów oraz szereg kursów i szkoleń uznajemy za względnie krótki okres kształcenia
- nie wykorzystuję terapii ziołowych i inne terapii oparte na teoriach, doświadczeniach i wierzeniach właściwych dla poszczególnych kultur.
- Nie wykorzystuję preparatów zawierających ekstrakty z ziół i innych roślin lub zwierząt." - a dopiero co media mówiły o aferze z przetapianiem psów na smalec...
Coż, szkoda ze niektórzy cofną sie do średniowicza i leczenia czarną magią by tylko móc mianować się terapeutą i poniesc poczucie wlasnej wartosci. A czy nie lepiej zapisać się na odpowiednie studia przygotowujące do prowadzenia prawdziwej terapii (w której można skorzystać z pomocy psa) albo wrócić do korzeni i wraz z psem wolontaryjnie odwiedzac potrzebujących w hospicjach, domach seniora czy domach dziecka?
Zakaz kopiowania, rozpowszechniania części lub całości bez zgody redakcji wortalu Psiarnia Marty - moje miejsce w sieci.
Komentarzy do artykułu: 0. |